offtopic: Drag me to (hell) Apple Store!

Za przykład tego, w jaki sposób nie należy łączyć reklamy z branżą rozrywkową  od dawna uważałem film Kate & Leopold, w którym to filmie product placement osiągnął rangę perwersji. Fanów Apple, jeśli jakoś udało im się przeżyć wiadomość o porażającym sukcesie Siedmiu okien, owa komedia romantyczna zainteresuje ze względów sentymentalnych- do obejrzenia jest tam większość modeli sygnowanych logiem tęczowego jabłuszka. Na tym jednak nie koniec- sponsor zażyczył sobie włączenia informacji o nadchodzącym Keynote wprost do fabuły, co, na mojej skali ewidentnie świadczy o przegięciu pały.

Można pomyśleć, że w czasach kiedy o reklamę zabiegają instytucje czy całe miasta prezentujące w kinie swoje best sides, a niektóre filmy (np. seria Bondów) bez tego zjawiska po prostu nie istnieją, pojawienie się kilka razy jednej marki w ciągu 100 minut filmu to nic takiego. O ile jednak gra komputerowa sama potrafi wygenerować produkt, którego pożądają miliony- jak  to było na przykład z Garden of Eden Creation Kit’em z Fallouta, tak od postaci typu Michela Myersa spodziewam się, że wciśnie on wszystko, poza najnowszym modelem czegoś tam, a jeśli już, to przynajmniej zrobi to tak, by bokami wyszło!

Niestety, podobne wpadki z pojawieniem się w złym miejscu i złym celu zdarzają się również w Apple. Najnowszy dowód- Drag me to hell. Autorzy scenariusza tego horroru to istni bojownicy przeciwko wszelkim subtelnościom.

DMH

Według przepisu, wszystko musi okazać się z pozoru niewinne, ot jeden komputer…

DMH2

Kto jednak przewidziałby istnienie jego brata bliźniaka po drugiej stronie biurka! Na tym jednak nie koniec niespodzianek- kiedy ostatni raz widzieliście iPhona na pierwszym planie?

Drag me to hell iPhone

Jaka szkoda, że nasz zapracowany bohater nie usłyszał, jak urządzenie wibruje przez kilka sekund! I jeśli ktoś zapomniał, produkty Apple nie tylko wspaniale urządzenia biurowe, w domu są również niezastąpione…

Drag me to hell

(i to na tyle, że gdy bohaterka postanowi spieniężyć swój dobytek, nie odważy się zabrać go ze sobą do lombardu).

Toporność, z jaką przedstawia się produkty sponsora to nie największa wada tego filmu- potrzeba zaledwie kilku minut, by się o tym przekonać. Najzabawniejsze, jego widza z pewnością nie zainteresuje ich zastosowanie. Bo jeśli nawet same w sobie są nadal cool, to ten film nie jest taki na pewno.

Przez polski internet przetacza się od czasu do czasu fala niekompetentnej krytyki Apple (sprawa z iTunes store to inna bajka), na którą to krytykę nikt poważny nie zwróciłby uwagi, gdyby nie to, że płynie ona z mainstreamu. Na zachodzie tekst o tym, że iPhone jest być może najgorszym telefonem, spotkałby się z reakcją podobną do tej, z jaką niedawno przyjęto wiadomość o pojawieniu się aplikacji Das Bild dla wspomnianego urządzenia w Niemczech. Sarkastyczne uwagi bloggerów na temat pojawienia się niemieckiego brukowca w wersji dla iPhona po prostu wyśmiano. Użytkownikom iPhona, przynajmniej w powszechnym mniemaniu, daleko jest bowiem  do artykułów pisanych zdaniami prostymi i temu podobnych atrakcji, z gołymi paniami na pierwszej stronie włącznie. Wpadka Apple przejdzie jednak bez echa, bo trzyma się pewnej konwencji, wpadka dziennikarzy liczących kliknięcia na linki do swoich tekstów odbiera jednak coś więcej.


Advertisements

4 responses to “offtopic: Drag me to (hell) Apple Store!

  1. Co do iPhone na pierwszym planie to pod koniec zeszłego, lub na początku obecnego roku był film którego nazwy nie pamiętam a w którym iPhone (lub iPod touch) znalazł się na pierwszym planie. Nie był to jakiś niszowy film a spora Holywoodzka produkcja w której ludzie oglądali poprzez urządzenie Apple i YouTube relacje ze strasznych zdarzeń. Poza tym jeśli przyjrzeć się amerykańskiemu przemysłowi filmowemu to okaże się, trzy komputery i iPhone to niezauważalny szczegół. Za przykład może posłużyć chociażby Transformers lub seria Entourage w którym to ogromne biuro jednego z głównych bohaterów przez sześć sezonów
    zawsze wyposażone było w najświeższe modele komputerów Apple.

    • z tym ostatnim nie mogę się nie zgodzić, Kate and Leo, byli w tym względzie filmem prekursorskim 🙂

      dla mnie ideałem produktu na planie jest, nie przymierzając, sytuacja z I am legend, gdzie produkt jest widoczny, marka też, użycie jak najbardziej, ale trzyma się to kontekstu sceny, a nie jest głupią do bólu „przerwą na reklamy” w trakcie filmu.

  2. Mi tam takie wstawki nie przeszkadzają. Komputery w naszym życiu są tak powszechne jak powietrze więc łapią się w kadrze. A, że reklamę se robią… niestety, taki świat. Mają specjalnie jabłka zaklejać, czy też jakieś „delle” i inne marki?
    A co do filmu, to był całkiem fajny. Fani horroru znajdą w nim zamierzony i bardzo fajny klimat Evil Dead (zdjęcia i dowcip) 🙂

    • Mackozer wspomniał niedawno, że widział drugi ze wspomnianych przeze mnie filmów i nie pamięta w nim widoku komputerów- i właśnie o taki efekt powinno chodzić w filmie, który potrzebuje sponsorów, ale przy zachowaniu pewnych granic (np. dobrego smaku), nie posuwa się do wpuszczania produktu na pierwszy plan. a co samego drag-me-to-apple-store-hell- gdyby nie to, nie wspomniałbym o nim w ogóle. słaby jest po prostu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s